Kiedy nadchodzi wszego kres triumfalny
W rytm drgań potężne niebios trąby
Grają doniośle a śpiew aniołów chóralny
Zwiastuje uroczyste rozpoczęcie hekatomby

Wchodzą młode pary na salę świata
Krok na trzy niech taniec końca zgoi blizny
Już nam wszem orkiestra wykłada
A my tańczymy Pożegnanie Ojczyzny

Gdzie na myśl wzniosłe ideały przychodzą
I tamto spojrzenie com ujrzał z ostatka
Wspomnień i ludzi zastępy w amoku brodzą
Łączy zrozpaczonych ocaleńców boska swatka

Krok miarowy na scenę wkracza w chwale
Wojsk i armat ciagną się szeregi
Idziemy za nimi nie troszcząc się wcale
Ni o nas ni los miłości czy kolegi

Przygrywa nam do tańca największa kapela
Zespół wielkich świata słusznie minionego
W naszych uszach posępna Ostatnia Niedziela
I nikogo nie zastanawia co w tym smutnego

Nastał czas sądzić niegodziwości ludzkości
Pognębić złoczyńców odsiać ziarna od plew
Kres dla występków i podłości
Nastał Dzień a w nim Jego Gniew

Miało się wszystko skończyć a tak długo trwa
Rozpacz nad westchnieniem któremu poświęciłem życie
Niech już opadnie kurtyna skończy się gra
Tej jednej Byłej już Serca Bicie

Łza spływa po poliku żal pojawia się drobny
Nie czuję lęku choć powinienem się bać
Zaśpiewajmy światu Pamięci Rapsod Żałobny
Nic Nie Może Przecież Wiecznie Trwać