Znajdź coś dla siebie

Kategoria: Uncategorized (Strona 2 z 2)

Muzyka dnia ostatecznego

Kiedy nadchodzi wszego kres triumfalny
W rytm drgań potężne niebios trąby
Grają doniośle a śpiew aniołów chóralny
Zwiastuje uroczyste rozpoczęcie hekatomby

Wchodzą młode pary na salę świata
Krok na trzy niech taniec końca zgoi blizny
Już nam wszem orkiestra wykłada
A my tańczymy Pożegnanie Ojczyzny

Gdzie na myśl wzniosłe ideały przychodzą
I tamto spojrzenie com ujrzał z ostatka
Wspomnień i ludzi zastępy w amoku brodzą
Łączy zrozpaczonych ocaleńców boska swatka

Krok miarowy na scenę wkracza w chwale
Wojsk i armat ciagną się szeregi
Idziemy za nimi nie troszcząc się wcale
Ni o nas ni los miłości czy kolegi

Przygrywa nam do tańca największa kapela
Zespół wielkich świata słusznie minionego
W naszych uszach posępna Ostatnia Niedziela
I nikogo nie zastanawia co w tym smutnego

Nastał czas sądzić niegodziwości ludzkości
Pognębić złoczyńców odsiać ziarna od plew
Kres dla występków i podłości
Nastał Dzień a w nim Jego Gniew

Miało się wszystko skończyć a tak długo trwa
Rozpacz nad westchnieniem któremu poświęciłem życie
Niech już opadnie kurtyna skończy się gra
Tej jednej Byłej już Serca Bicie

Łza spływa po poliku żal pojawia się drobny
Nie czuję lęku choć powinienem się bać
Zaśpiewajmy światu Pamięci Rapsod Żałobny
Nic Nie Może Przecież Wiecznie Trwać

Obojętnościonizm

Wszystko mi jedno
Wstać, upaść, powstać
Sęk trafić w sedno
A z rozumem się nie rozstać

Nie pozbawić siebie szansy
Na zbawienie duszy, ciała
Niech szaleją tam szympansy
Lecz nie tego dusza chciała

Nie miej do mnie zwady
Nie patrz z góry na upadek
Też nie dajesz dobrej rady
To nie może być przypadek

Gdy popadasz w negowanie
„Nie” wygrywa w twoich słowach
Łamie się rozumowanie
A ty szukasz winy Boga

To twoje jest przekleństwo
Załamanie trosk nieboskich
Wszystko jedno twe jestestwo
To jest koniec marzeń wąskich

I zaczynasz obojętność
Co przejmuje wszelkie myśli
Nic nie znaczy już majętność
Wszystko zatem w nicość wyślij

I nastaje wielka cisza
Pustka w sercu, głowie
Rozsądek to już nisza
Uczucia mszczą się na Tobie

Co nie zrobisz – wszystko źle
Ciagle w myślach – nie, nie, nie
Nic nie jesteś w stanie poznać
Ani nawet czegoś doznać

Gdy popadniesz w obojętność
Nic już nie jest pewne
W każdym okruchu widzisz natrętność
A łzy nadal płyną rzewne

Jak to drzewiej bywało
Szukasz ciągle odpowiedzi
Pragniesz by coś się stało
Kiedy Cię w końcu nawiedzi

Smutek, trwoga, niepokoje
Gdzie ta radość, gdzie ratunek
Nie pomogą modły, stroje
A w rozpaczy widzisz trunek

Hej panowie bracia – nic to
Przeto Bóg rozpozna swoich
Z Najwyższym bądź na czysto
Pozbądź się grzechów moich

I to mogło by być sedno
Lecz kto wie czy to prawda
Znów powiesz – wszystko mi jedno
I to jest właśnie życia szantaż.

Piękno mroku

Nocne światło, księżycowe.
Uwielbiam to uczucie.
Wciąż wydaje się być nowe,
Tak jak myśli snucie.

W noc tak piękną, jak ta dzisiejsza
Wzrok mam w kryształowym niebie.
Chcę by była piękniejsza,
Więc patrzę na Ciebie.

Czule migocą gwiazdy złociste,
Odbijając oczu Twych blask świecisty.
Przebijają niebo miejscami mgliste.
Odkrywają krajobraz kwiecisty.

Ale zachodzi już nasza noc.
Nadchodzi świt nowych mądrości.
Do nocy pozostaje Ci wrażeń moc,
Zaś mi czucie do Ciebie miłości.

Nowsze wpisy »

© 2026 Wiersze po prostu

Theme by Anders NorenUp ↑