Iskierka nadziei tli się w umyśle
Wciąż w mroku skąpanym przeszłością
Gdzie uczuć i pragnień tyczy się ściśle
Nie zdaje się dążyć za mądrością

Tam otchłań rozpaczy
Tam bólu zwątpienie
Czy dostrzeże zobaczy
Lęk przed zranieniem

Myśl jedna jednak już tu się mota
To w jedną to w drugą stronę
Jest tak wyraźna że nawet idiota
By jej włożył na głowę koronę

Już nie kuleje już chodzi żwawo
W pogoń rusza ku górze
By stoczyć tam walkę krwawą
A ja zwycięstwo jej wróżę

Jak dzieci w szkole wątpliwości milkną
Gdy zaś wchodzi dyrektor i huczy
Że malizną byli i będą
I że życie najlepiej nauczy

Tedy już zza okna zerka rozterka
Twardym wzrokiem mierzy i dzieli
A na stole posępna salaterka
Z mym sercem skąpanym w kleju bieli

Cóż począć gdy serce nie sługa
Tam leży gdzie chce nie gdzie kazano
I sobie tylko znany żywot mi struga
Co rusz strzelając w kolano

Lecz jest iskierka której nie sposób
Zostawić samej sobie na lodzie
I ile bym miał nie wyrwać włosów
Stawiam krok ku nowej przygodzie

Pełen obaw i lęków pełen straconej nadziei
Dziś tylko kaleką ręką gładzę lico
Co w księżyca blasku tak uroczo się mieni
I wrażeń spragnione jest miłą różnicą

Czy los czy Bóg woła z wyciągniętą dłonią
Jakbym to widział jak żywa
Jak odgarnia włosy nad mą skronią
Jak mnie nieśmiało podrywa

Czy spotkałem anioła czy cierpiał będę
Tego nie dane mi wiedzieć
Czy to losu koleje zesłały przybłędę
By znów bezczynnie posiedzieć

Jedno wiem jednak nie będzie łatwo
Czekają trudy smutki i znoje
A iskierka ma przez sztorm płynie tratwą
I już się niczego nie boję