Nie jest przecież tak źle
Jak mogło by być
Nie myślę fuj, o ble
Tak przyszło mi żyć

Mogło też gorzej być
Mogło skończyć wszystko się
Mógł księżyc długo wyć
Mogło nie być mnie

Sen w koszmar zmienić się
Mara w jawie tkwić
Mogło też nie być Cię
Po co wtedy żyć

Jak deszcz co wysechł już
Ja w ogniu dział po pas
Bez tych letnich burz co rusz
Nie widzę wciąż Was

Jak tylko minie ten czas
Jak tylko spojrzę za próg
Tam nie będzie nadal nas
Tam ja swój ty wróg

Nie jest przecież aż tak źle
Nie ma zła w zarodku
Już nie będę w twoim tle
A ty gdzie kotku

Położę znowu się na boczku
Ułoży to wszystko jakoś się
Pójdę pić po zmroczku
I tyle będzie mnie

Skończą się smutki złe
Skończy szemranie też
Skończy się to co mdłe
A ty sobie leż

Wszystko będzie dobrze
Kurtyzany będą brawo bić
Ukręcimy łeb kobrze
I będziemy pić

Zanurzamy usta swe
W melodii tak prostej
Odeszło już to co złe
Bracie ty polej