O ignorancjo, spokoju ducha nosicielko
Dobra duszo zsyłająca ciszę
Moja najsłodsza dobrodziejko
O której w niepokoju piszę

Ignorancjo płaskiej tafli jeziora
Łagodząca wzburzone fale
Co gładzisz we mnie potwora
Choć robisz to ospale

Siło bez siły, potężna a słaba
Ty co walczysz z zemsty pokusą
Niedościgniona jest twa sława
W pokonaniu tych którzy nie wrócą

Ignorancjo w całej swej władzy
Jak ser szwajcarski dziurawa
Potknęłaś się niezliczone razy
A lud głupi bił brawa

Ty co umysł mój napełniasz z umiarem
Próbując wylać wszelkie zakusy
Na wbicie szpilki trucizny wywarem
I ogromnie liczne inne pokusy

Pozwól mi pani najspokojniejsza
Sycić się każdym drobnym zwycięstwem
W tej walce jesteś nietutejsza
Bo nic nie ma wspólnego z męstwem

O słodka pani niecnych obyczajów
Siostro ignorancji z innej matki
Prowadź me serce w raj ów
Gdzie nawarzonym piwem spływają kwiatki

Pokaż mi miejsce gdzie gorycz cukrzeje
Niech świecą ostępy ciemności
Niech kto zasłużył straci nadzieję
I doświadczy odwrotnej twej miłości